Data dodania: 07.06.2019  |  wyświetlenia: 526
Porażka boli, ale Znicz zasłużył na brawa
Concordia Elbląg wygrała ze Zniczem Biała Piska 5:2 w finale Wojewódzkiego Pucharu Polski, ale zespół z Białej Piskiej i tak zapisał kolejną ważną kartę w historii klubu. Do zakończenia sezonu jeszcze kilka meczów w III lidze.
Zniczowi w finale Wojewódzkiego Pucharu Polski od pierwszych minut szło pod górkę. Zespół z powiatu piskiego źle rozpoczął mecz z Concordią Elbląg i mimo usilnych prób na dobre tory już nie wrócił, a z trofeum cieszyli się rywale.
Bardzo zależało nam na tym meczu, żeby udanie zakończyć sezon – mówił Ryszard Borkowski, trener Znicza. – Staraliśmy się grać swoją piłkę, przejęliśmy inicjatywę i szukaliśmy okazji do otwarcia wyniku. Niestety, nasze indywidualne błędy nie pozwoliły nam sięgnąć po zwycięstwo.

Zwiastunem kłopotów była samobójcza bramka w 18. minucie po rzucie rożnym. Niefortunne zagranie przytrafiło się Pawłowi Adamcowi, kapitanowi Znicza i zarazem najbardziej doświadczonemu zawodnikowi, który w wielu meczach jest z prawdziwego zdarzenia.

W przebiegu całego spotkania gra Znicza w defensywie pozostawiała wiele do życzenia, bo zespół Ryszarda Borkowskiego stracił aż 5 goli, co w tym sezonie do tej pory przytrafiło mu się tylko raz. Dodatkowo w przerwie boisko musiał opuścić bramkarz Pavel Rudneu, który w zderzeniu z rywalem w pierwszej połowie prawdopodobnie złamał rękę, a jego młody zmiennik Kacper Czajkowski był bezradny w kilku sytuacjach.


Zniczowi szło jak po grudzie także pod bramką rywali. W końcówce pierwszej połowy Karol Kosiński zdobył gola na wagę remisu, ale gdy chwilę później stanął przed szansą wyprowadzenie zespołu z Białej Piskiej na prowadzenie, trafił tylko w poprzeczkę. Po zmianie stron na obie bramki sunął atak za atakiem, ale o ile rywale trafiali z łatwością, Znicz tylko raz skierował piłkę do siatki. Tym razem w roli egzekutora po rzucie wolnym sprawdził się obrońca Mateusz Malinowski.


Zdobywca gola stał się także negatywnym bohaterem, bo na kwadrans przed końce obejrzał drugą żółtą kartkę za faul przed polem karnym i w efekcie opuścił boisko. Niestety, w meczu sezonu skumulowały się wszystkie problemy, z którymi musi radzić sobie ekipa z Białej Piskiej. Znicz wiosną nękany jest plagą kontuzji. Brak kluczowych zawodników, gorsza dyspozycja tych, którzy dopiero wrócili do gry po urazach, sprawiają, że forma drużyny faluje. Concordia doskonale wykorzystała moment, w którym przyszło zmierzyć się jej ze Zniczem.


Znicz po ciekawym meczu uległ Concordii 2:5. Rywale w nagrodę otrzymali okazały puchar oraz 40 tys. zł. Znicz za występ w finale otrzymał 10 tys. zł, ale pieniądze schodziły na dalszy plan. W klubowej gablocie nie ma jeszcze trofeum tej rangi, które dodatkowo jest przepustką do ogólnopolskich rozgrywek w przyszłym roku. Sukces w pierwszym podejściu do finału WPP byłby paradoksalnie wbrew filozofii budowania klubu z Białej Piskiej. Prezes Jacek Jankowski, piszanin, który ze Zniczem związany jest od kilkunastu lat, należy do bardzo cierpliwych i rozważnych działaczy. Niepowodzenie w tej edycji pucharowych rozgrywek daje pewność, że wnioski zostanę wyciągnięte, a w kolejnej edycji Znicz będzie jeszcze mocniejszą drużyną.
Udostępnij artykuł na Facebooku  
Komentuj na Facebooku
Piski Portal Internetowy Piszanin | Wydawca - MASURIA® Krzysztof Szyszkowski | Kopiowanie zawartości bez zgody wydawcy jest zabronione
Polityka Prywatności | Kontakt