Zaledwie 48 godzin temu, we wtorek 30 czerwca, z kamerą „Piszanina” relacjonowaliśmy fatalny stan plaży miejskiej w Piszu. Hałdy błotnistego piasku, uciążliwy fetor rozkopanego mułu i dzieci kąpiące się w wodzie przypominającej Ganges – ten obrazek mocno zaniepokoił mieszkańców u progu wakacji. W czwartek, 2 lipca, ponownie odwiedziliśmy kąpielisko. Choć postęp prac widać gołym okiem, a plaża została oficjalnie otwarta, sprawa czystości wody i bezpieczeństwa wciąż budzi spore kontrowersje.
Pierwsze, co rzuca się w oczy (i w nos) po powrocie na plażę, to widoczna zmiana na lepsze. Urzędnicze zapowiedzi o szybkim tempie prac tym razem znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Koniec z hałdami: Wielkie zwały jeziornego piasku, które jeszcze dwa dni temu straszyły na brzegu, zostały w końcu rozplantowane. Teren nareszcie jakoś wygląda i przypomina miejskie kąpielisko, choć do estetycznego ideału wciąż trochę brakuje.
Mniejszy smród: Uciążliwy, gnilny fetor, który unosił się nad brzegiem we wtorek, znacznie osłabł. W powietrzu wciąż unosi się specyficzny, mulisty zapach, jednak nie jest on już tak uciążliwy dla odpoczywających.
Oficjalne czwartkowe otwarcie plaży przyciągnęło pierwszych amatorów letniego wypoczynku. Zapytaliśmy piszan o ich wrażenia po ekspresowym uporządkowaniu kąpieliska. Opinie – jak to zwykle bywa – są mocno podzielone.
Część osób cieszy się, że inwestycję udało się w miarę sprawnie popchnąć do przodu i można w ogóle korzystać z uroków lata w mieście. Pojawiają się jednak pierwsze głosy krytyczne dotyczące samego komfortu kąpieli. Niektórzy plażowicze mocno narzekają na nieprzyjemne dno, będące bezpośrednim efektem niedawnych prac porządkowych i wzruszenia warstw osadów.
Największe kontrowersje budzi jednak kwestia bezpieczeństwa i czystości wody. Po naszych ostatnich artykułach i fali krytyki dotyczącej mętnego stanu kąpieliska, Urząd Miejski postanowił zareagować. W Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) wywieszono informację o pozytywnych badaniach sanepidu.
Problem w tym, że diabeł tkwi w szczegółach – a dokładniej w datach.
Kalendarz urzędników vs. rzeczywistość: Oficjalny dokument sanepidu datowany jest na 25 czerwca, z kolei sama próbka wody została pobrana 22 czerwca.
Reklama

Oznacza to, że wodę zbadano przed rozpoczęciem jakichkolwiek ciężkich prac porządkowych i wzruszeniem dna. Zdaniem redakcji „Piszanina”, zasłanianie się takimi wynikami w momencie, gdy dno zostało całkowicie przekopane, jest co najmniej chybione. Logika i troska o zdrowie mieszkańców nakazują, aby kolejne próbki zostały pobrane już po zakończeniu prac ziemnych, kiedy woda realnie wymieszała się z osadami.
Dodatkowo, po interwencji ciężkich maszyn i mechanicznym czyszczeniu, teren plaży powinien zostać dokładnie i skrupulatnie przebadany pod kątem obecności niepożądanych przedmiotów (takich jak ostre kamienie, kawałki drewna czy szkło), które sprzęt mógł wyciągnąć na powierzchnię.
Plaża w Piszu ruszyła, co przy panujących upałach jest dobrą wiadomością. Czy jednak kąpiel w niej jest dziś w stu procentach bezpieczna? Liczymy na to, że urzędnicy nie poprzestaną na „papierach z przeszłości” i zafundują mieszkańcom aktualne, rzetelne testy czystości wody. Będziemy przyglądać się tej sprawie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A my kąpiemy się u nas na wsi w gnojowicy,później chlejem gorzałę i kładziemu się spać.Żadne choroby nas wtedy nie obiorą.
A my kąpiemy się u nas na wsi w gnojowicy,później chlejem gorzałę i kładziemu się spać.Żadne choroby nas wtedy nie obiorą.