KLIKNIJ
Data dodania: 16.11.2018  |  wyświetlenia: 6463
Robert Boroń pozostaje na stanowisku ordynatora
Spokój na Oddziale Położniczo - Ginekologicznym... do końca roku?
Mogłoby się wydawać, że problem piskiego oddziału został rozwiązany. Szef będzie szefować, diagnozować, dyżurować, leczyć i operować. Położne i pielęgniarki pracować, a kobiety leczyć się i rodzić. Ale sytuacja może się jeszcze skomplikować.
Przypomnijmy, we wrześniowym artykule pisaliśmy o planach odejścia ordynatora i problemach personalnych Oddziału Położniczo-Ginekologicznego oraz o proteście, który w związku z tym podjął personel medyczny pisząc List Otwarty do Mieszkańców Powiatu Piskiego. Rozmawialiśmy z dyrektorem szpitala, który uspokajał, że sytuację ma pod kontrolą. Sam ordynator sprawy nie komentował.Teraz, gdy już wiemy, że zostaje, problem prawdopodobnie został zażegnany. Niestety, jeszcze nie ostatecznie.
Podpisałem kontrakt na dwa miesiące, do końca roku - komentuje dr n. med. Robert Boroń, Ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Piszu - dostałem od dyrektora zapewnienie, że warunki mojego zatrudnienia ulegną zmianie od 1 stycznia. Ale to nie był jedyny warunek, by móc racjonalnie funkcjonować na oddziale. Ja postawiłem ultimatum - oczekuję zatrudnienia dodatkowych lekarzy, na początek choćby jednego. W przeciwnym razie będę musiał odejść, bo nie będę miał personelu. Problem nagłośniono dopiero we wrześniu, ja o braku personelu informowałem już pół roku wcześniej. Po kilku miesiącach bezowocnych oczekiwań na kolegę-lekarza podjąłem decyzję o odejściu, o którym pisaliście państwo.
Doktor Robert Boroń

Jak mówi ordynator, załamanie normalności funkcjonowania oddziału trwa od marca, gdy to zmarł jeden z lekarzy, kolejny odszedł, współpracującemu na dyżurach lekarzowi z Kolna wygasł kontrakt. Pozostało trzech. Wówczas rozpoczęły się rozmowy Boroń-Skarzyński w kwestii obsadzenia wakatów na oddziale. Mimo rozmów z kilkoma potencjalnymi zainteresowanymi, do podpisania dokumentów nie doszło z żadnym z nich. Gdy Boroń podjął radykalną decyzję o odejściu, dyrekcja poszukiwała nowego ordynatora. Pojawił się nawet kandydat, którego opinia w środowisku, dyskwalifikowała go na starcie. Położne i pielęgniarki podjęły starania, by sprawę nagłośnić i podjąć działania w kwestii ratowania oddziału. Ich starania przyniosły efekty.
W tej chwili sytuacja jest opanowana, ale nie komfortowa - kontynuuje ordynator - w ciągu dnia funkcjonujemy w miarę możliwości, ale dalej są problemy z dyżurami. Rozwiązać je może wyłącznie zatrudnienie dodatkowej osoby. Tu naprawdę nie chodzi o moje wynagrodzenie, ale o to, bym mógł pracować jak normalny człowiek. Po dyżurze wrócić do domu wiedząc, ze zostawiam oddział i pacjentki pod opieką. Teraz jest tak, że po dyżurze zostaję na kolejny. Urlop jest wyłącznie w sferze marzeń. To nie jest normalne.
Niespełna miesiąc ma dyrektor szpitala, by przywrócić normalność pracy na oddziale. Dużo, czy mało? Miejmy nadzieję, że wystarczająco i w okresie świąteczno-noworocznym nic nie zakłóci przyjścia na świat nowym mieszkańcom Powiatu Piskiego.

Tak dla przestrogi, przedstawmy ten gorszy, lecz całkiem możliwy scenariusz:

Liczba zatrudnionych lekarzy na ginekologii się nie zmienia - doktor Boroń nie podpisuje umowy - odchodzi ze szpitala. Dr Sławomir Kalinowski, który również podpisał umowę do końca roku, odchodzi wraz z kolegą. Brak lekarzy pociąga za sobą zamknięcie oddziału. Na początek Ginekologia i Położnictwo, potem Noworodki, bo gdy kobiety nie będą miały gdzie rodzić, bezzasadnym będzie funkcjonowanie i tego oddziału. Dalej - zatrudnione na Neonatologii lekarki pełnią dyżury na Oddziale Dziecięcym, ich odejście zmniejszy liczbę tamtejszych lekarzy. Zamykamy zatem Dziecięcy. A co z blokiem operacyjnym, który będzie nierentowny, bo nie będą wykonywane zabiegi ginekologiczne? Co z położnymi, instrumentariuszami? To najczarniejsza wizja, miejmy nadzieję nie prorocza.

Komu zależy na dobru pacjenta? No właśnie? Po raz kolejny pytają o to położne i pielęgniarki w kolejnym już Liście Otwartym do Mieszkańców, ale także do władz, by te wreszcie podjęły właściwe kroki.


Do sprawy powrócimy na przełomie roku.
Udostępnij artykuł na Facebooku  
Komentuj na Facebooku
Piski Portal Internetowy Piszanin | Wydawca - MASURIA® Krzysztof Szyszkowski | Kopiowanie zawartości bez zgody wydawcy jest zabronione
Polityka Prywatności | Kontakt